2007-07-20, 17:14:34
   Obcy ludzie nawet mówią,że brak im mnie i wciąż proszą o coś,spotykam się z nimi,można powiedzieć,ze jestem rozrywana,ale co z tego,kocham ich jako moich znajomych czy przyjaciół,lubię.Ale czegoś wciąż mi brak co tak cenne..Bo najważniejsi ludzie nie dostrzegają mnie..ale jeszcze trochę i będzie za póżno..Nie wszystkie babcie kochają,nie wszystkie ciotki kochają,nie wszyscy ojcowie..prawda??nie chce mi się pisać dużo,szkoda słów..więc najprościej jest powiedzięć tylko :"Są takie chwile, gdy nie masz więcej sił,
są noce, gdy nie masz dokąd iść.
Są słowa, co kradną życia sens,
są myśli, co mogą zabić Cię.

Są takie miejsca o których nie wie nikt,
są tacy ludzie przez których płyną łzy.
Są też marzenia które nie spełnią się
i do stracenia wszystko jest.

I schowam pragnienia, by nikt nie zabrał ich,
na samym serca dnie i w każdym słodkim śnie,
gdzie mogą spełniać się.

Bo tutaj jest za dużo gorzkich łez,
straconych lat i pustych dni.
Idealny świat z brakiem wolnych miejsc,
gdzie musi być ciemność by były sny.

są takie czasy, gdzie nie jest łatwo żyć,
są obietnice, które nie znaczą nic.
Jest także miłość i wiara w lepsze dni.
dopóki życie się w nas tli."czuję się dokładnie tak..ale mam dość,co było nie wróci..

Nie tylko cierpienie jest na świecie, ale jak można uwierzyć w szczęście patrząc w te smutne oczy, które tak samotnie toną we łzach. Na statku naszego losu chcemy dobrego sternika co zdąży na czas opuścić żagle przed burzą i wyrwie nas z objęć głodnych fal rozpaczy. Pewnie upragniony ląd w oddali będzie jak zwykle złamaną obietnicą, bo marzenia rodzą się w porcie iluzji, a coś z niego nagle wypędza nas w morze. Nasza przyszłość to nieznany kurs, ale Ty wietrze, wiej w żagle i kieruj naszym statkiem w stronę horyzontu tam gdzie spokojny i jasny brzeg, chociaż go jeszcze nie widać.




skomentuj : (1)
(temat: Ciemność)


napisała Martynka




2007-07-18, 00:00:28
   ...........Tobie.........

.......TESKNIE ZA TOBA.........
"Sama sobie pozostawiona,
W ciemnym zaułku siedzę,
W myślach pogrążona,
I w smutku biedzie.

Mijają minuty,
Wraz z nimi godziny,
Dni całe pokuty,
Z dala od rodziny...

Czym życie jest dla mnie?
Czym chwile bez ciebie?
Czuję brak duszy,
Jakby już była w niebie

Chwile mijają,
Życie ucieka,
Miłości nie znajdą,
Nawet w sercu, człowieka..."


skomentuj : (1)
(temat: ......)


napisała Martynka




2006-01-05, 23:30:21
   Tęsknota...

Tak mi smutno, tak mi źle.
Chcę zobaczyć oczy Twe.
Chcę usłyszeć serca bicie.
Pocałować Ciebie skrycie.
Poznać wszystkie Twoje myśli.
Może w nocy mi się przyśni,
Twój charakter i zamiary.
Czy masz w sobie dużo wiary.
Wszystkie smutki i marzenia,
miłość w rzeczywistość zmienia.
Linia horyzontu ginie.
Gdy wymawiasz moje imię.
Moje serce pyta czule,
czy ja kiedyś Cię przytulę.
Tak bym chciała mieć Cię szczerze,
a nie pisać w komputerze.
I nie tęsknić, i nie szlochać,
tylko całe życie "Kochać"...


skomentuj : (6)
(temat: pusta,ropacz...eh...)


napisała Martynka




2005-10-05, 21:15:20
   Za horyzontem.

A może brakowało im światła
Kiedy ruszali w drogę.
Dlaczego to była ostatnia
Po której zdążali... Kto powie?
A byli tacy młodzi,
I tacy piękni na progu.
Czy zdali ziemski egzamin?
Czy spodobali się Bogu?

Gdzie Monika, Maria Asia,
Karoliny oraz Krzyś.
Gdzie Justyna Małgorzata,
I Sebastian są już dziś.
W naszych sercach pozostaną,
Kto ukoi, ból i żal
Gdy w pamięci śmiech i radość,
Oraz plany... iść na bal.

A może brakowało im światła,
Do poloneza zabrał ich Pan.
Tylko czy Boże to taka stawka
Nam młodym płonąć za kraj.
Jak szukać tych roztropnych
Uderzać w jeden ton.
Tu ciągle grzech zaniedbania,
O Panie biją w dzwon.

Gdzie Monika, Maria Asia,
Karoliny oraz Krzyś.
Gdzie Justyna Małgorzata,
I Sebastian są już dziś.
W naszych sercach pozostaną,
Kto ukoi, ból i żal
Gdy w pamięci śmiech i radość,
Oraz plany... iść na bal.

A może brakuje nam światła,
I o prastarej modlitwie tej
Mówią, że to wersja nie łatwa,
O Panie zachować chciej!
Odpuść nam nasze winy,
I winowajcom też.
I nie wódź nas na pokuszenie,
Bo piękne to jest - wiesz.

Gdzie Monika, Maria Asia,
Karoliny oraz Krzyś.
Gdzie Justyna Małgorzata,
I Sebastian są już dziś.
W naszych sercach pozostaną,
Kto ukoi, ból i żal
Gdy w pamięci śmiech i radość,
Oraz plany... iść na bal.

Adam Gorman

eh...tak mi okropnie żle...tak mi żle,taka pustka,ból...staram się pozbierać i jestem opanowana ,ale...boli..współczuję tym wszystkim rodzicom..Bo Monika była moją przyjaciółką,koleżanką,animatorką z Jadwigi którą znałam i lubiłam..a teraz jej nie ma..

skomentuj : (6)
(temat: ''A może brakowało im światła'')


napisała Martynka




2005-09-04, 20:38:35
   Nie pamiętam gdzie i od kogo ,ale napewno dawno usłyszałam czy przeczytałam historię o miłości bo jak wiecie ona jest ślepa.Opowiem wam ją teraz,ale po swojemu , swoimi słowami,to będzie moja twórczość..eh.więć tak:

Bajka o Miłości i Szaleństwie

Powiadają, że pewnego razu spotkały się na Ziemi wszystkie uczucia i cechy ludzkich istot.
I tak: Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnęło po raz trzeci, Szaleństwo, jak zwykle obłędnie dzikie, zaproponowało: - Pobawmy się w chowanego!
Intryga, niezmiernie zaintrygowana, uniosła tylko lekko brwi, a Ciekawość, nie mogąc się powstrzymać, spytała z typowym dla siebie zainteresowaniem:
- W chowanego? A co to takiego?
- To zabawa - wyjaśniło żywo Szaleństwo - polegająca na tym, iż ja zakryję sobie oczy i powoli zacznę liczyć do miliona.

W międzyczasie wy wszyscy dobrze się schowacie, a gdy skończę liczyć, moim zadaniem będzie was odnaleźć.
Pierwsze z was, na którego kryjówkę trafię, zajmie moje miejsce w następnej kolejce.

Podekscytowany Entuzjazm zaczął tańczyć w towarzystwie Euforii, Radość podskakiwała tak wesoło, iż udało się jej przekonać do gry Wątpliwość, a nawet Apatię, której nigdy niczym nie dało się zainteresować.
Jednakże nie wszyscy chcieli się przyłączyć.
Prawda wolała się nie chować, w końcu i tak zawsze ją odkrywano.
Duma stwierdziła, że zabawa jest głupia, ale tak naprawdę w głębi duszy gryzło ją, iż pomysł wyszedł od kogo innego.
Tchórzostwo z kolei nie chciało ryzykować.

- Raz, dwa, trzy - zaczęło liczyć Szaleństwo.
Najszybciej schowało się Lenistwo, osuwając się za pierwszy lepszy napotkany kamień.
Wiara pofrunęła do nieba, a Zazdrość ukryła się w cieniu Triumfu, który z kolei wspiął się o własnych siłach hen!
Na sam szczyt najwyższego drzewa.
Wspaniałomyślność długo nie mogła znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca,
gdyż wszystkie kryjówki wydawały się jej idealne dla przyjaciół: krystalicznie czyste jezioro było wymarzonym miejscem dla Piękności, dziupla - w sam raz dla Nieśmiałości, motyle skrzydła stworzono dla Zmysłowości, powiew wiatru okazał się natomiast najlepszy dla Wolności.
W końcu Wspaniałomyślność schowała się za promyczkiem słońca.
Z kolei Egoizm znalazł sobie, jak sądził, wspaniałe miejsce: wygodne i przewiewne, a co najważniejsze - przeznaczone tylko, tylko dla niego.
Kłamstwo schowało się na dnie oceanów, a może skłamało i tak naprawdę ukryło się za tęczą? Pasja i Pożądanie w porywie gorących uczuć, wskoczyli w sam środek wulkanu.
Niestety wyleciało mi z pamięci, gdzie skryło się Zapomnienie, lecz to przecież mało ważne.
Gdy Szaleństwo liczyło dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć
Miłość jeszcze nie zdołała znaleźć sobie odpowiedniego miejsca.
W ostatniej chwili odkryła jednak zagajnik dzikich róż i schowała się wśród ich krzaczków.
- Milion - krzyknęło na końcu Szaleństwo
i dziarsko zabrało się do szukania.
Od razu, rzecz jasna, odnalazło schowane parę kroków dalej Lenistwo.
Chwilę potem usłyszało Wiarę rozmawiającą w niebie z Panem Bogiem.
W ryku wulkanów wyczuło natomiast obecność Pasji i Pożądania.
Następnie, przez przypadek, odnalazło Zazdrość, co szybko doprowadziło je do kryjówki Triumfu.
Egoizmu nie trzeba było wcale szukać, gdyż jak z procy wyleciał ze swej kryjówki, kiedy okazało się, iż wpakował się w sam środek gniazda dzikich os.
Trochę zmęczone szukaniem Szaleństwo przysiadło na chwilę nad stawem i w ten sposób znalazło Piękność.
Jeszcze łatwiejsze okazało się odnalezienie Wątpliwości, która, niestety, nie potrafiła się zdecydować, z której strony płotu najlepiej się ukryć.
W ten sposób wszyscy zostali znalezieni: Talent wśród świeżych ziół, Smutek - w przepastnej jaskini, a Zapomnienie... cóż, już dawno zapomniało, iż bawi się w chowanego.
Do znalezienia pozostała tylko Miłość.
Szaleństwo zaglądało za każde drzewko, sprawdzało w każdym strumyczku, a nawet na szczytach gór i już, już miało się poddać, gdy odkryło niewielki różany zagajnik.
Patykiem zaczęło odgarniać gałązki...
Wtem wszyscy usłyszeli przeraźliwy okrzyk bólu.
Stało się prawdziwe nieszczęście!
Różane kolce zraniły Miłość w oczy.
Szaleństwu zrobiło się niezmiernie przykro, zaczęło prosić, błagać o przebaczenie, aż w końcu poprzysięgło zostać przewodnikiem ślepej z jego winy przyjaciółki.
I to właśnie od tamtej pory, od czasu, gdy po raz pierwszy bawiono się na Ziemi w chowanego, Miłość jest ślepa i zawsze towarzyszy jej Szaleństwo.


skomentuj : (8)
(temat: eh...miłość)


napisała Martynka




2005-08-23, 21:21:57
   Przepraszam,przepraszam ,ale nie napiszę wielę, nie umiem.Opowiem tylko coś..


Po piaszczystej drodze szła niziutka staruszka.
Chociaż była już bardzo stara, to jednak szła tanecznym krokiem,
a uśmiech na jej twarzy był tak promienny, jak uśmiech młodej,
szczęśliwej dziewczyny. Nagle dostrzegła przed sobą jakąś postać.
Na drodze ktoś siedział, ale był tak skulony, że prawie zlewał się z piaskiem.
Staruszka zatrzymała się, nachyliła nad niemal bezcielesną istotą i zapytała:
"Kim jesteś?" Ciężkie powieki z trudem odsłoniły zmęczone oczy,
a blade wargi wyszeptały: "Ja? ... Nazywają mnie smutkiem"
"Ach! Smutek!", zawołała staruszka z taką radością, jakby spotkała dobrego znajomego.
"Znasz mnie?", zapytał smutek niedowierzająco.
"Oczywiście, przecież nie jeden raz towarzyszyłeś mi w mojej wędrówce.
"Tak sądzisz ..., zdziwił się smutek, "to dlaczego nie uciekasz przede mną.
Nie boisz się?" "A dlaczego miałabym przed Tobą uciekać, mój miły?
Przecież dobrze wiesz, że potrafisz dogonić każdego, kto przed Tobą ucieka.
Ale powiedz mi, proszę, dlaczego jesteś taki markotny?" "Ja ... jestem smutny."
odpowiedział smutek łamiącym się głosem.
Staruszka usiadła obok niego. "Smutny jesteś ...",
powiedziała i ze zrozumieniem pokiwała głową. "A co Cię tak bardzo zasmuciło?"
Smutek westchnął głęboko.
Czy rzeczywiście spotkał kogoś, kto będzie chciał go wysłuchać?
Ileż razy już o tym marzył. "Ach, ... wiesz ...", zaczął powoli i z namysłem,
"najgorsze jest to, że nikt mnie nie lubi.
Jestem stworzony po to, by spotykać się z ludźmi
i towarzyszyć im przez pewien czas.
Ale gdy tylko do nich przyjdę, oni wzdrygają się z obrzydzeniem.
Boją się mnie jak morowej zarazy." I znowu westchnął.
"Wiesz ..., ludzie wynaleźli tyle sposobów, żeby mnie odpędzić.
Mówią: tralalala, życie jest wesołe, trzeba się śmiać.
A ich fałszywy śmiech jest przyczyną wrzodów żołądka i duszności.
Mówią: co nie zabije, to wzmocni. I dostają zawału.
Mówią: trzeba tylko umieć się rozerwać.
I rozrywają to, co nigdy nie powinno być rozerwane.
Mówią: tylko słabi płaczą. I zalewają się potokami łez.
Albo odurzają się alkoholem i narkotykami, byle by tylko nie czuć mojej obecności."
"Masz rację,", potwierdziła staruszka, "ja też często widuję takich ludzi."
Smutek jeszcze bardziej się skurczył. "Przecież ja tylko chcę pomóc każdemu człowiekowi.
Wtedy gdy jestem przy nim, może spotkać się sam ze sobą.
Ja jedynie pomagam zbudować gniazdko, w którym może leczyć swoje rany.
Smutny człowiek jest tak bardzo wrażliwy.
Niejedno jego cierpienie podobne jest do źle zagojonej rany,
która co pewien czas się otwiera. A jak to boli!
Przecież wiesz, że dopiero wtedy, gdy człowiek pogodzi się ze smutkiem
i wypłacze wszystkie wstrzymywane łzy, może naprawdę wyleczyć swoje rany.
Ale ludzie nie chcą, żebym im pomagał.
Wolą zasłaniać swoje blizny fałszywym uśmiechem.
Albo zakładać gruby pancerz zgorzknienia." Smutek zamilkł.
Po jego smutnej twarzy popłynęły łzy: najpierw pojedyncze,
potem zaczęło ich przybywać, aż wreszcie zaniósł się nieutulonym płaczem.
Staruszka serdecznie go objęła i przytuliła do siebie.
"Płacz, płacz smutku.", wyszeptała czule.
"Musisz teraz odpocząć, żeby potem znowu nabrać sił.
Ale nie powinieneś już dalej wędrować sam.
Będę Ci zawsze towarzyszyć, a w moim towarzystwie zniechęcenie już nigdy Cię nie pokona."
Smutek nagle przestał płakać.
Wyprostował się i ze zdumieniem spojrzał na swoją nową towarzyszkę:
"Ale ... ale kim Ty właściwie jesteś?"
"Ja?", zapytała figlarnie staruszka uśmiechając się przy tym tak beztrosko,
jak małe dziecko. "JA JESTEM NADZIEJA!"

skomentuj : (7)
(temat: Bajka o zasmuconym smutku...)


napisała Martynka




2005-04-26, 14:15:37
   Eh...od czego zacząć...Jak ja dawno tu nie byłam..naprawdę bardzooo..Straciłam wenę,chęć do pisania i pewnie już nie będą to takie dobre notki..Zmieniłam szablon ,ale tylko strony głównej narazie..Tyle się działo,a ja nie umiem tego opowiedzieć,tyle się dzieje , a ja nic na to nie poradzę..Tak bardzo bym chciała jak bardzo nie mogę..hm..powinnam tu chyba wkleić poprostu zdjęcie jakiejś dziury,pustki tak łatwiej było by...nic nie pisać.Właśnie taka pustka oddała by najlepiej to,co się ze mną ostatnio dzieje.Jedna z rozmów uświadomiła mi nie dawno,że zamykam się coraj bardziej na ludzi, nie dając im dostępu do siebie,ale chyba konkretnie na pare osób.Wiem,że tak jest,ale nie potrafię tego zmienić.Czy to takie dziwne,że boję się zaufać,że nie chcę poraz kolejny się na kimś zawieść?Nie potrafię zdefiniować i określić samej siebie.Mój nastrój zmienia się w mgnieniu oka.Np jeszcze kilka minut temu przed powrotem do domu miałam dobry humor..chodz zaczął się psuć już wczęśniej.Pozostałam sama i jest mi żle.Taka wszechmogąca pustka wdzierająca się do środka i rozrywająca na strzępy wszystko co napotka na swojej drodze.Tak,miałeś rację mówiąc,że brakuje mi kogoś bliskiego,kto zawsze będzie przy mnie,nigdy nie zawiedzie,na kogo będe mogła liczyć.Jak bardzo uświadamiam to sobie wieczorami takimi jak ten wczoraj..pełen kłutni,oskarżeń..Postanowiłam więc jechać z moją oazą na rekolekcje...może coś się zmieni...wyjazd już w piątek..trzymajcie kciuki i módlcie się:P.pozdrawiam.

skomentuj : (16)
(temat: brak....)


napisała Martynka